5 listopada 2011
Z badmintona pod kosz. Rozmowa z Mateuszem Góralskim
- Nabawiłem się kontuzji pleców, a po jej wyleczeniu przyszedł czas na wspomniane wcześniej szkolone zawody koszykarskie - mówi o swoich początkach z basketem zawodnik drużyny juniorów TS Wisła - Mateusz Góralski.
W koszykówkę grasz bardzo krótko, bo zaledwie dwa lata. Jak to się stało, że zacząłeś uprawiać tę dyscyplinę?
- To prawda, zacząłem dość późno bo w 2. klasie gimnazjum, a dokładnie miało to miejsce na zawodach szkolnych. W mojej szkolnej drużynie było kilku zawodników grających w Wiśle, oni powiedzieli mi o treningach i całej otoczce koszykarskiej - od tego wszystko się zaczęło.
Wcześniej uprawiałeś inną dyscyplinę sportu. Zdradź naszym czytelnikom co to było?
- Był to badminton. Kilkakrotnie zajmowałem pierwsze miejsce w mieście oraz zdobyłem drugie miejsce na mistrzostwach województwa. Przestałem grać, ponieważ nabawiłem się kontuzji pleców, a po jej wyleczeniu przyszedł czas na wspomniane wcześniej szkolone zawody koszykarskie.
Czy myślisz, że w Twoim wieku jesteś w stanie nadrobić braki związane z wyszkoleniem technicznym? Może Twoim wzorem jest Marcin Gortat, który również zaczął późno grać w koszykówkę, a teraz gra w najlepszej lidze świata?
- Wyznaję w życiu zasadę, że jeśli się czegoś bardzo chce i dąży się do tego z całych sił to wszystko jest możliwe i Marcin Gortat jest tutaj rzeczywiście dobrym przykładem. Ja natomiast zawsze wzoruje się na Michaelu Jordanie, którego najpierw nie wybrano do szkolnej drużyny, ponieważ był "za słaby", a co było dalej to każdy z fanów koszykówki wie. Tak więc wszystko jest możliwe.
W drużynie, w której obecnie występujesz grasz na pozycji dwa-trzy. Na tych pozycjach jest duża konkurencja - jak sobie radzisz w rywalizacji z kolegami o miejsce w podstawowym składzie?
- Każdy z nas, kolegów - zawodników, ma swoje atuty. Ja staram się bazować na moich zaletach, a także bardzo ciężko pracuję i staram się pokazać z jak najlepszej strony przed sobą, kolegami z drużyny a przede wszystkim przed trenerem.
Wspomnieć należy, że Wasz zespół osłabiony jest brakiem Daniela Kubali, który uczy się w Szkole w Cetniewie, i który również gra na pozycji trzy. Jak oceniasz swoje szanse na regularną grę?
- Szczerze mówiąc nie miałem wielu okazji, aby trenować czy grać przeciwko Danielowi, tak więc wiem tylko tyle ile widziałem oglądając jego mecze. Natomiast nie martwię się o to, uważam że tak jak on ciężko pracuje na swoich treningach tak i ja na swoich. Grał będzie ten, który w danym momencie będzie bardziej produktywny dla zespołu.
Reprezentujesz również zespół II-ligowy lecz do tej pory nie dostałeś szansy zaprezentowania swoich możliwości na parkiecie. Jak myślisz czy trener doceni Twoją prace i da Ci parę minut grania.
- Do zespołu już niedługo wróci kilku zawodników po kontuzjach, tak więc będzie jeszcze ciężej choćby załapać się do składu, ale mimo wszystko jestem dobrej myśli i czekam na swoje "pięć minut".
Jesteś zawodnikiem, który w całości poświęca się koszykówce. Co chciałbyś osiągnąć w obecnych rozgrywkach zarówno w drużynie juniorów jak i seniorów. Czego można Ci życzyć?
W drużynie juniorów na pewno mistrzostwo Małopolski i zakwalifikowanie się przynajmniej do półfinałów mistrzostw Polski, choć nie ukrywam, że bardzo chciałbym zagrać ze swoim zespołem w finałach. Jeśli chodzi o drużynę seniorów to awans do 1 ligi i przede wszystkim minuty na boisku.
Życzę Ci wytrwałości w dalszej pracy i pogłębiania tajników rzemiosła koszykarskiego.
Tagi: Mateusz Góralski, wywiad
Ostatnie aktualności
Ostatnie mecze
Chłopcy U-12
KS Korona Kraków - TS Wisła 46:78
Juniorzy U-18
TS Wisła - MKK MDK Kielce 82:51
Młodzicy U-14
KS Niwa Oświecim - TS Wisła 87:43
Kadeci U-16
KS Niwa Oświęcim - TS Wisła 59:88

