Wywiad miesiąca- Kacper Lachowicz

Kacper Lachowicz- trener najmłodszych pociech (U-12), asystent drugiej ligi oraz U-18 i U-20. Podsumowuje ubiegły rok oraz podejmuje się oceny naszych Juniorów.

Niedawno nasi juniorzy odnieśli kolejne zwycięstwo w lidze w Oświęcimiu. Jak podsumujesz tą ósmą rywalizację w sezonie?

Mecz w Oświęcimiu skończył się naszą bodajże 28 punktową przewagą, ale uważam że nie był to łatwy mecz, bo choć drużyna z Oświęcimia nie dysponuje siłą podkoszową, to są bardzo atletyczną, dynamiczną drużyną i postawiła nam trudne warunki. Zostawili mnóstwa serca na boisku i myślę że tego powinniśmy się uczyć od innych drużyn, bo czasem mam wrażenie, że brakuje nam zaangażowania, myślę o najprostszej woli rzucania się na piłkę, tego brakuje. A wynika to stąd że tutaj w Małopolsce, przystępujemy do spotkania w roli faworyta i myślę, że gdzieś podświadomie chłopaki mogą trochę odpuszczać. Liczę, że to się jak najszybciej zmieni, gdyż gdy pojedziemy walczyć o jak najlepsze miejsce w Polsce, to my będziemy fizycznie "mniejsi i słabsi".

Nawiązujesz do przegranej w Wadowicach Juniorów starszych?

To samo bym powiedział w chwile po tamtym spotkaniu, w Oświęcimiu. Aczkolwiek tą porażkę potwierdza te słowa...

Nauczą się pokory?

Ja mam nadzieję że nuczą się. Pamiętam doskonale jak na turniejach o "Puchar Prezesa TS Wisła"; we wrześniu oraz na Koronie mówiliśmy im to samo z Marcinem. Nikt tylko dlatego że mają Białą Gwiazdę na piersiach nie położy im się i nie da dwóch punktów. Tak nie będzie na pewno nigdzie i oni muszą wszystko wywalczyć. Nad tym musimy pracować.

Od tego sezonu rozpoczęła się Twoja wielka przygoda z Wisłą Kraków. Trener najmłodszych pociech (U-12), asystent trenera drugiej ligi oraz U-18 i U-20. Jak radzisz sobie z natłokiem obowiązków?

Jestem jeszcze zatrudniony jako osoba sprzątająca hale (śmiech)!

A w domu sprzątasz tak jak tu?

Ojj z tym jest pewien problem.

Jednak wróćmy do pytania...

Owszem, jest troszkę tych zajęć a to tak na prawdę tylko ich część. Jednak staram się to traktować jako motywację, nie wymówkę. Aczkolwiek chcę wyciągnąć z tego naukę na przyszłe lata, bo nie ukrywam że bardzo ambitnie podszedłem do obowiązków jakie nałożyłem na siebie w tym sezonie. Widzę że bardzo ciężko jest to wszystko połączyć. Staram się jednak dawać z siebie wszystko.

Czy masz jednak jakikolwiek czas dla siebie?

Jak śpię (śmiech). To wygląda tak: wiadomo jako "Kacpa"; jest dużo roboty. Przede wszystkim jeżdżenia. W sensie to co robię, to nie jest tam jakaś praca od 8 do 16 tylko24 na dobę. I takie życie sobie wybrałem i wymarzyłem. Jestem bardzo spełnionym człowiekiem oraz szczęśliwym! Jednak jest to czasochłonne. Czasu dla siebie praktycznie nie ma, żeby nie powiedzieć że nie ma go w ogóle.

Koszykówka to całe Twoje życie. Co chciałbyś osiągnąć jako trener?

Chciałbym przede wszystkim widzieć że za kilka lat te osoby które trenuje dzisiaj, dalej graja w koszykówkę.

Co jest priorytetem w szkoleniu młodych adeptów koszykówki?

Uważam i tak też organizuje prace z tymi najmłodszymi, aby wpoić im trzy, moim zdaniem podstawowe aspekty koszykówki czyli: ball handling, praca nóg i nauka techniki rzutu. Cała strona techniczna opiera się na tym, ale ja rozszerzyłbym to jeszcze o dwa takie bardziej mentalne aspekty czyli; nauka skupiania i odpowiedzialności- świadomości boiskowej no i przede wszystkim żeby nie zniechęcić tych ludzi do koszykówki. To wcale nie jest takie łatwe, bo wiadomo że chce od nich wymagać, chce aby się jak najwięcej nauczyli a przez to że stawiam wymagania to może się ktoś zniechęcić. Dlatego trzeba to umiejętnie połączyć.

Końcówka roku to również "Gdynia Cup";. Zajęliście drugą lokatę. Trener zadowolony?

Myślę że takie wyjazdy są bardzo potrzebne żeby nie powiedzieć konieczne do budowania drużyny. Chociażby ze względu że zespół więcej czasu spędza ze sobą. Jest skupiony tylko i wyłącznie na meczach. A jeśli chodzi już o sama rywalizację, drużyna GTK jest niesamowicie mocna! Ściągnięto tam wielu wyróżniających się zawodników z całej polski. W Gdyni stanowią jedna drużynę i trenerzy robią świetną robotę składając to w całość. Co do naszej postawy, to wydaje mi się że z dużą bojaźnią podeszliśmy do nich w tym meczu. Myślę że powinniśmy grać jak najwięcej takich spotkań, bo w wtedy jesteśmy zmuszeni wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Dzień wcześniej graliśmy sparing z juniorami starszymi GTK i do połowy walczyliśmy jak równy z równym, a potem kiedy tylko postawili bardziej zorganizowana, bardziej agresywna obronę..no to...

Zmęczenie po podróży też zrobiło swoje..

To bez dwóch zdań. 9 czy 10 godzin w pociągu, nie pozostaje bez wpływu.
Jednak gdy jesteśmy już na boisku, musimy popracować nad tym, jak ktoś nas chce w jakiś sposób "zastraszyć" boiskowo, agresywną obroną. Właśnie przeciwko takiej obronie, musimy wykazać naszą dojrzałość. Te mecze pokazały że nad tym musimy pracować. Grając mocniejszym przeciwnikiem wznosimy się na wyżyny swoich umiejętności i okazuje się że potrafimy dużo więcej niż pokazujemy tutaj w małopolskiej lidze juniorów.

Za nami 2012 rok. Jaki był on dla Ciebie?

Bardzo pracowity. Niewiele co bywałem w domu. Był rokiem przełomowym z dwóch względów. Pierwszy to start z Wisła Kraków a wcześniej w marcu odpaliliśmy stronę Kacpa.pl, która już funkcjonowała ale teraz jest w zupełnie nowej formie. Do tego przygotowywaliśmy się bardzo długo. I spełniło się moje marzenie, czyli puszczanie klipów z jakimiś podstawami koszykówki. To był kolejny rok w którym spełniłem swoje marzenia.

Plany na ten rok?

Spełniać kolejne marzenia.

Czego można Ci życzyć na koniec naszej rozmowy?

Ciągłego rozwoju.

Co gdyby nie basket?

Powiem albo zakon albo więzienie. Albo byłbym księdzem albo wylądowałbym w więzieniu. Koszykówka pozwoliła mi pozostać na wolności i nie w koloratce! Sprawiła, że dojrzałem.

 

Rozmawiała N. Wątroba