TS Wisła (I drużyna)

TS Wisła II (rezerwy)

Juniorzy U-20

Juniorzy U-18

Kadeci U-16

Kadeci B U-15

Młodzicy U-14

Chłopcy U-12

4 marca 2014

"Obecność fanów, doping nas niesie"

Wywiad z Konradem Pilchem, wychowankiem Wisły Kraków, który kilka tygodni temu wrócił do drużyny Wawelskich Smoków.

Jak to się stało, że zacząłeś trenować koszykówkę? Młodzi chłopcy zwykle marzą o byciu piłkarzem i o strzelanych bramkach.

Zacząłem przygodę ze sportem właśnie od piłki nożnej, byłem na treningach Hutnika, którego zawodnikiem był mój tata i bardzo chciał żebym tam grał, ale nic z tego nie wyszło. Co ciekawe w piłce nożnej zawsze chciałem być obrońcą nie napastnikiem. Niedługo po tej przygodzie pojechałem na wakacje i grałem w koszykówkę razem z wujkiem. Bez pamięci zakochałem się w tym sporcie. Potem, przez kolejne lata spędzałem mnóstwo czasu na koszykarskich boiskach, trenowałem w szkole mini-basket, przy tym ciagle oglądałem mojego idola Gorana Jagodnika oraz mecze NBA. Ta pasja cały czas się rozwijała.

Kiedy trafiłeś do Wisły i czym to było spowodowane?

Zacznijmy od tego, że ja zawsze chciałem grać w Wiśle, interesowałem się klubem też ze względu na piłkę nożną. Na treningi w Wiśle namówił mnie trener Chwojka, to był czas gdy grałem w mini-basket, tutaj na Reymonta powstała drużyna i razem z kilkoma kolegami zdecydowaliśmy do niej dołączyć.

Jesteś kibicem Wisły, czy zdarzyło Ci się poświęcić trening na rzecz kibicowania?

Tak zdarzyło sie. Nieraz mieliśmy przedmeczowy trening w piątek a ja wybrałem mecz piłki nożnej.Z czasem, był to jeden z powodów przez, które pierwszy raz wyleciałem z drużyny.

Nie zawsze byłeś ulubieńcem trenerów.

Nie zawsze mogę się przyznać. Pierwszy sezon w seniorach ,w którym grałem był za czasów trenera Długosza, potem trenował nas trener Marek
Paulisch, którego asystentem był trener Kękuś. Podczas naszej współpracy pojawiały się tarcia m.in. spóźniłem się na mecz, w końcu podziękowano za grę mnie i Mateuszowi Piechowi z którym przez kilka meczów siedzieliśmy na trybunach, nie trenowaliśmy. Potem był czas trenera Mazura, który od razu przywrócił nas do składu, jasno przedstawił swoje zasady do których musieliśmy się dostosować, doszliśmy do porozumienia. Następna osobą był trener Starowicz, wtedy cały czas grałem do momentu ,w którym zaczął koszykarzy Wisły prowadzić trener Radwan. Nie widział w składzie mnie i Mateusza ponieważ Wisła chciała odmłodzić skład,więc trafiliśmy do nowo powstałej drużyny AWF Kraków.

Drugoligowy zespół AWF rozpadł się, możesz zdradzić kulisy tej sytuacji?

To fakt, drużyna wycofała się z ligi, ale szerzej tej sprawy nie chcę komentować.

Znów jesteś zawodnikiem Wawelskich Smoków, skąd pomysł na powrót na Reymonta?

Wydaję mi się, że dużą rolę odegrał w tym wypadku Szymon Czepiec, prywatnie mój dobry kolega i to on polecił mnie do drużyny. Zadzwoniłem do trenera Kękusia, który powiedział, że gdy będę w formie to widzi mnie w swojej drużynie, dogadaliśmy się i wróciłem. Trenowałem, dochodząc do formy, w międzyczasie zespół przejął Łukasz Kasperzec i zacząłem grać mecze ligowe.

Jak odniesiesz się do nie najlepszej w ostatnim czasie dyspozycji koszykarzy Wisły?

Przyznam szczerze, że nigdy nie zdarzyło mi się w barwach Wisły przegrać 30 punktami. Trudno powiedzieć czego nam brakowało w meczu np. z Pułaskim Warka. Może realizacji zadań czy pomysłu na grę? Nie byłem jeszcze wtedy w drużynie więc trudno to jednoznacznie określić. Natomiast w następnych meczach widać było duży  postęp. Przykładowo w spotkaniu z SKK Siedlce byliśmy o krok od sprawienia niespodzianki. Ostatnio jednak przyszedł kryzys, trener Kasperzec dołożył nam "do pieca";, treningi  były mocniejsze niż normalnie, szczególnie dla mnie bo przecież przez miesiąc nie trenowałem i byliśmy bardzo zmęczeni. Uważam jednak, że bardzo nam to pomoże. Wierzymy trenerowi, chcemy ciężko pracować i nie poddajemy się.

Co powiedziałbyś fanom, którzy mają w planach przyjście na mecz koszykarzy Wisły?

Widzę co jest na stadionie gdy przyjdzie komplet 30 tysięcy ludzi. Piłkarze są wtedy niesieni dopingiem i grają dużo lepiej. Podobnie jest w hali. Doping jest bardzo potrzebny i pomocny. Pamiętam mecz derbowy, który graliśmy na hali w II lidze. Mógł być wyrównany, ale przyszła cała hala i ja osobiście czułem się jakbym był dwa razy lepszym zawodnikiem. Obecność fanów, doping nas niesie. Fajnie by było gdyby kibice nas wspierali nie tylko na tych topowych meczach, ale i na normalnych ligowych spotkaniach, bo to od nich wszystko się zaczyna. Sama świadomość tego, że gra się dla kogoś, jest dla zawodnika ważna, a wyniki za tym same przyjdą i wtedy topowe mecze będą codziennością.

Ostatnie aktualności

Ostatnie mecze

Kadeci U-15

MKS Limanowa Bank Spółdzielczy - TS Wisła 0:20

II drużyna

TS Wisła II - MKS Limblach Limanowa 67:69

Juniorzy U-20

TS Wisła - WKK Wrocław 56:82

Chłopcy U-12

TS Wisła - KS Radwan Sport Kraków 27:41

Juniorzy U-18

TS Wisła - KS Cracovia 1906 Szkoła Gortata I Kraków 47:77

Kadeci U-16

TS Wisła - MUKS 1811 Unia Tarnów 59:51

I drużyna

TS Wisła - AZS Politechnika Częstochowa 66:46

Młodzicy U-14

TS Wisła - KS Korona Kraków 86:33

Najbliższe mecze

Juniorzy U-18

KS Korona Kraków - TS Wisła

niedziela, 26 marca, godz. 15:00

Młodzicy U-14

MUKS 1811 Tarnów - TS Wisła

sobota, 1 kwietnia, godz. 11:30

Chłopcy U-12

MUKS 1811 Tarnów - TS Wisła

niedziela, 2 kwietnia, godz. 11:00

Kadeci U-15

TS Wisła - MUKS 1811 Tarnów

niedziela, 9 kwietnia

Facebook