Tak blisko, a jednak wciąż bardzo daleko

Od zwycięstwa rozpoczęła Krakowska Wisła batalię o utrzymanie się w kolejnym sezonie w szeregach zespołów drugoligowych.

Sobotni mecz i stawka zawodów ściągnęła na trybuny dużą liczbę kibiców sympatyzujących z gospodarzem spotkania, ale była też grupa, która ściskała kciuki za drużynę gości z Częstochowy. Gospodarze dobrze weszli w zawody i od początku objęli prowadzenie, choć akademicy z Politechniki nie zamierzali ani na chwile oddawać pola gospodarzom, dlatego mecz od początku toczony był w szybkim tempie a obie ekipy wkładały w grę mnóstwo zaangażowania i ambicji. Pomimo tego Wiślacy kontrolowali wynik zawodów grając dobrze w obronie i skutecznie w ataku, co pozwoliło im zejść na przerwę z 15 punktową zaliczką. Na początku trzeciej kwarty kontuzji skręcenia stawu skokowego doznał grający do tej pory świetne zawody Michał Chrabota i zespół zaabsorbowany tym, co się stało na chwilę stracił koncentrację, co skrzętnie wykorzystali goście niwelując przewagę do różnicy 10 oczek. Na szczęście po chwilowym tylko kryzysie kilka zespołowych akcji kończonych skutecznie zarówno z bliskiej i dalekiej odległości od kosza pozwoliły zakończyć mecz zdecydowanym i przekonującym zwycięstwem

Najbardziej mnie cieszy fakt, że chłopaki nie spalili się psychicznie przed zawodami, co niestety już kilkakrotnie im się już w tym sezonie zdarzało. Zagrali pewnie, konsekwentnie, co najważniejsze bardzo zespołowo, bo właśnie wtedy jesteśmy najbardziej groźnym przeciwnikiem dla drużyn przeciwnych. Jednak to dopiero pierwszy, choć bardzo ważny krok w drodze do osiągnięcia upragnionego celu. Bardzo mi szkoda Michała, bo od długiego już czasu prześladuje go pech w postaci różnych kontuzji podobnie jak Janka Reraka czy Marcina Rachelskiego. Wierzę, że pomimo przeciwności losu chłopcy szybko się pozbierają, zresztą znając ich nawet nie zakładam innego scenariusza. Jestem pewien, że moja drużyna w meczu wyjazdowym znowu pokaże charakter i zrobi wszystko żeby po raz kolejny zwyciężyć, choć zdaję sobie sprawę, że trudny teren w Częstochowie gdzie poległ już niejeden klasowy zespół będzie twierdzą ciężką do zdobycia. Nie odpuścimy jednak na pewno, nawet przez sekundę  - to komentarz trenera Piotra Piecucha

 

TS Wisła Kraków - AZS Politechnika Częstochowa 74:51  (19:12, 19:11, 13:8, 23:20)

 

foto