Sezon na grzyby

Ostatnio zapanowała moda na zbieranie grzybów, bo sezon podobno znakomity i można naprawdę nieźle się obłowić, oczywiście pod warunkiem, że wstanie się odpowiednio wcześnie i zna się dobre miejsca.

W koszykarskiej nomenklaturze "grzybami "nazywa się sytuację w której zawodnik nie trafia do kosza w bardzo prostej sytuacji . mówiąc językiem piłkarskim "sam na sam";. Tak właśnie przebiegał mecz w klasie juniorów z drużyną Pałacu Młodzieży Tarnów w sobotnie popołudnie (14.10). Gdyby Wiślacy trafili wszystkie łatwe rzuty po dobrze przeprowadzonych kontratakach lub asystach to mecz skończyłby się różnicą co najmniej 30-40 punktów, ale ponieważ nie trafiali to mecz mimo, że pod kontrolą, to jednak były momenty niepotrzebnej nerwówki . Za to gdyby za każdy niecelny rzut można było wrzucić prawdziwego grzyba do koszyka (tego dużego) to uzbierałoby się na całą zimę i wiosnę na grzybową z makaronem.  Drużyna z Tarnowa, walczyła ambitnie przez całe spotkanie, stosując często obronę strefową, która wybijała momentami z rytmu gospodarzy, jednak mecz zakończył się w sumie pewnym choć zdecydowanie mało okazałym zwycięstwem ekipy Wisły.

Prowadziłem dziś chłopaków w zastępstwie przebywającego na turnieju EYBLA w Grodnie (Białoruś) Michała Sumary i powiem, że jestem zadowolony pomimo opisanego powyżej "deszczu grzybów". Chłopaki stanowią fajny kolektyw, widać, że żyją tym co robią. Kiedy trzeba potrafią się zmobilizować, ale kiedy tego wymaga sytuacja zdrowo "opieprzyć" mając na uwadze dobro zespołu i styl gry prezentowany podczas zawodów. Nie ma tu złośliwości, jest mobilizacja i chęć na jak najlepsze granie i to mi się w tym zespole bardzo podoba. Pomimo tego, że nastąpiło połączenie dwóch roczników, nie widać żadnych podziałów, a chłopaki z 2001 rocznika odwdzięczają się dobrą grą i zaangażowaniem. Oby tak dalej! - podsumował mecz trener Piecuch

 

TS Wisła Kraków - Pałac Młodzieży Tarnów  74:58 (19:14, 20:12, 16:14, 19:18)