Młody!!! - Ale to było dobre!!!

Czasem gra się takie mecze kiedy idzie jak po przysłowiowej "grudzie" a jednak udaje się wygrać w zupełnie niezwykłych i niespodziewanych przez nikogo okolicznościach.

Taki właśnie mecz miał miejsce w sobotni (14.10) wczesnym wieczorem w hali Wisły w ramach czwartej kolejki II ligi seniorów. Gospodarze podejmowali ekipę z Rudy Śląskiej, która choć do tej pory nie odniosła zwycięstwa to wszystkie mecze grała na styku i z drużynami zaliczanymi do faworytów ligi a porażki były minimalne.

Od początku było widać, że ekipa gości była skoncentrowana i nastawiona na zwycięstwo. Pierwsza połowa była  wyrównana i  prowadzenie zmieniało się często, ale to gospodarze schodzili na przerwę z prowadzeniem 35:32. Po zmianie stron gra Wisły się zacięła, szwankowała przede wszystkim skuteczność pomimo tego, ze Wiślacy potrafili sobie wypracować dobre pozycje strzeleckie, jednak tego dnia czy to z bliska czy z daleka  wpadało raz na jakiś czas, na tyle rzadki, że goście szybko objęli prowadzenie i kiedy różnica wynosiła już dziesięć punktów wydawało się, że mecz niestety zakończy się porażką.

Gospodarze jednak po raz kolejny pokazali, że są w tym sezonie ekipą z charakterem, wzmocnili obronę i punkt po punkcie zaczęli mozolnie odrabiać straty. Na niecałą minutę przed końcem wyszli na dwupunktowe prowadzenie, na pięć sekund przed końcem goście wyrównali. Czas dla trenera Piecucha i głośna modlitwa z trybun wypowiedziana przez wiernego kibica i rodzica, sympatyczną i kochaną Panią Magdę:

"Boże proszę tylko nie znowu dogrywka bo za chwilę zaczynam dyżur w szpitalu"

No i prośba została wysłuchana. Faul po czasie gości bo mogli jeszcze raz to zrobić, kolejny czas dla gospodarzy, akcja po której miał dostać piłkę ktoś inny, ale dostał młody i niedoświadczony junior 17-letni Dominik Krakowiak, nie zastanawia się, robi kozioł w prawo, balans ciałem, kozioł w lewo, wychodzi w górę i pomimo, że skacze do niego dwóch obrońców gości trafia pewnie równo z syreną.

Szał radości chłopaków i trenerów z Wisły, rozpacz i niedowierzanie w ekipie gości. Na tym polega piękno koszykówki. Każdy mecz to inna historia i czasami wydarzenia których nie byłby w stanie wymyślić żaden z największych reżyserów.

- To dziś dzień Dominika i chwała mu za to, że podjął odważną i dobrą decyzję. Jednak nie zostałby bohaterem gdyby nie postawa przez pełne 40 minut zawodów całego zespołu. Dziś widziałem w każdej minucie trwania tych zawodów, że chłopcy chcą ten mecz za wszelką cenę wygrać i w każdej minucie trwania pojedynku robili co mogli żeby tak się stało. Nie siedział dziś rzut pomimo dobrych i wypracowanych czystych pozycji, czasem tak bywa. Jednak defensywa w której wciąż mamy dużo do zrobienia oraz upór i konsekwencja doprowadziły do szczęśliwego zakończenia tego meczu z czego jestem bardzo uradowany" - podsumowuje radosny dla Wiślaków wieczór trener Piecuch

TS Wisła Kraków - KS Pogoń Ruda Śląska 56:54 (18:19, 17:14, 7:13, 14:8)

 

FOTO