Zwycięstwo w mękach

Rezerwowy- bardzo ważna rola w zespole

Często słuchając i oglądając relacje i transmisje z meczów w różnych dyscyplinach zespołowych można usłyszeć z ust komentatorów, że dana drużyna posiada "głębię składu" czyli bardzo wartościowych zmienników, którzy potrafią odmienić losy meczu po wejściu na boisko. Szeroki i wyrównany skład to jeden z najważniejszych czynników w drodze do osiągnięcia sukcesu.

Całkowicie się zgadzam z powyższą tezą, niektórzy trenerzy mówią, że zespół jest tak dobry jak ostatni wchodzący z ławki gracz rezerwowy i z tym też się zgadzam. Moja drużyna dzisiejszy mecz z zespołem Korony Kraków rozpoczęła tak jak tego oczekiwałem. Zdecydowanie i mocno w obronie, szybko i skutecznie w ataku i po pierwszych minutach 37:15. Niestety moi rezerwowi przyszli dziś na mecz kompletnie nie skoncentrowani i rozkojarzeni, stąd przegrany fragment drugiej kwarty 16:2 i dopiero powrót podstawowych zawodników trochę zagasił pożar. Niestety sam sobie jestem winny bo startowa piątka wybiła się z rytmu i gra w drugiej połowie wyglądała już średnio. Ja rozumiem, że ktoś może mieć słabszą dyspozycję w ataku, nie trafiać i popełniać błędy. Ale nikt mnie nie przekona, że nie może grać na sto procent w obronie a tak niestety było w dzisiejszym pojedynku. Moi chłopcy muszą zrozumieć, że wchodzą na boisko z ławki  nie po to żeby sobie pograć, ale po to żeby ich gra przyniosła wymierne korzyści drużynie. Nie zamierzam po jednym meczu podejmować radykalnych decyzji, ale taka sytuacja jak dziś nie może się więcej powtórzyć. Zaangażowanie i walka w obronie to podstawowe kryterium do tego, żeby dostawać minuty i zamierzam się tego konsekwentnie trzymać czy to się komuś podoba czy nie - zakończył podsumowanie meczu w klasie kadet A zły i na siebie i na zespół trener Piotr Piecuch

 

KS Korona Kraków - TS Wisła Kraków   81:115 (15:37, 26:20, 18:28, 22:30)