Bolesne lądowanie

Sport uczy pokory o czym boleśnie przekonali się kadeci Krakowskiej Wisły podczas sobotniego (28.10) poranka i meczu na szczycie w Tarnowie.

MUKS Unia oraz Wisła przystępowały do tego pojedynku jako niepokonane do tej pory zespoły w lidze a więc stawką był samodzielny fotel lidera rozgrywek. Niestety już na rozgrzewce było widać, że z ekipą z Krakowa jest coś nie tak. Latające piłki po całej sali, zawodnicy zderzający się pod koszem, a samo tempo rozgrzewki przypominało jogging będących już na emeryturze ludzi ceniących sobie dbałość o zdrowie ale nie poprzez wyczyn ale spokojny i systematyczny ruch. I tak też zaczęły się zawody. Wisła stała-Unia grała i po pięciu minutach 14:3 dla gospodarzy. Zmiany oraz czas wzięty przez trenera gości dały pozytywny impuls zespołowi i mecz zaczął się wyrównywać by na koniec drugiej kwarty to właśnie drużyna z Krakowa mogła się cieszyć z prowadzenia 28:24. Niestety druga połowa należała do gospodarzy, którzy szybko odrobili stratę a następnie wyszli na kilkupunktowe prowadzenie i nie oddali go już do końca zdobywając ostatnie dwa punkty równo z syreną kończącą zawody, przy całkowicie biernej postawie Wisły.

Tak to niestety już jest z moim zespołem. Rozmowy po treningach, motywacja, odprawa przed meczem a moi chłopcy i tak wiedzieli swoje. Unia bez dwóch podstawowych zawodników, wysoka wygrana z niepokonaną Wieliczką - spoko, na luzie-wygramy, przecież już jesteśmy najlepsi. Lajcik. Rozgrzewka, kompletny brak koncentracji i katastrofalne wejście w mecz, a potem pomimo zrywu i prowadzenia po pierwszej połowie, stało się to co się musiało stać, czyli przegraliśmy te bardzo ważne zawody. Zasłużenie, bo to dziś chłopaki z Tarnowa pokazali, co to ambicja, waleczność i wiara, że faworyt istnieje tylko na papierze. Żeby wygrać, trzeba walczyć, być skoncentrowanym na tym co mnie czeka i co mogę dać od siebie drużynie. Zwycięstwa cieszą, porażki uczą. Wylądowaliśmy na czterech literach i było to bolesne lądowanie. Mam nadzieję, że wyciągniemy z tej lekcji dobre wnioski. Trenerowi Jarkowi i jego chłopakom gratuluję zasłużonego zwycięstwa - zakończył podsumowanie smutny choć nad wyraz spokojny trener Piotr Piecuch

MUKS 1811 Unia Tarnów - TS Wisła Kraków  63:52  (15:11, 9:17, 20:12, 19:12)

 

W niedzielę (29.10) dzień po fatalnym występie w Tarnowie kadeci rozegrali kolejne spotkanie ligowe z drużyną MKK MDK Kielce. Od początku do końca trwania dzisiejszego pojedynku na parkiecie warunki gry dyktował zespół gospodarzy. Dobrze i mocno wszedł w zawody i pomimo tego, że trener Piecuch dużo zmieniał i dawał grać zmiennikom, drużyna potrafiła utrzymać zarówno poziom jak i intensywność gry do ostatnich sekund meczu. 

Już w szatni na odprawie przedmeczowej widziałem, że siedzi i słucha moich uwag inny zespół niż dzień wcześniej w Tarnowie. Skupienie, koncentracja, następnie porządna dobra rozgrzewka i zaczynamy od 10:0. Potem pomimo błędów dobre zespołowe granie, dobra obrona, gra szybkim atakiem i mogłem dać minuty tym chłopakom, którzy zazwyczaj ich nie dostają lub grają ich mało. Nie zawiedli i naprawdę fajnie się pokazali. Czekam teraz na serię, czyli, że mój zespół z takim właśnie nastawieniem i motywacją wyjdzie na kolejne mecze a seria będzie trwać do końca rozgrywek. Zobaczymy czy się uda - tyle podsumowania trenera.

 

TS Wisła Kraków - Młodzieżowy Klub Koszykówki 131:51  (29:13, 31:11, 42:15, 29:12)