Polak mądry po szkodzie

W roli faworytów w sobotnie przedpołudnie wyjeżdżali do Bielska koszykarze Wisły Kraków na mecz z Hillsem.

Fotogaleria

Drużyna gospodarzy przed pojedynkiem z Wawelskimi Smokami notowała bilans 0: 5 i wydawało się, że po dwóch zwycięstwach Wisły z rzędu przyjdzie również i trzecie, ale niestety tak się nie stało. Od początku zawodów warunki na parkiecie dyktowała miejscowa drużyna, która rozpoczęła od 8:0. Pomimo tego, że udało się doprowadzić Wiślakom do remisu to jednak bardzo konsekwentnie i skutecznie grające Bielsko znowu odskoczyło na kilka punktów. Decydująca okazała się trzecia wysoko przegrana przez gości kwarta, po której wiadomo już było, że raczej gospodarze nie pozwolą sobie wyrwać zwycięstwa i tak też się stało.

Jak masz miękkie serce to masz twardą dupę, to stara zasada nie tylko w życiu, ale w sporcie w szczególności. Zmieniłem mikrocykl tygodniowy luzując swoim podopiecznym obciążenia i stało się to, co się stało. Mogę być tylko wściekły na siebie a nie na chłopaków, zagotowałem się jak młody niedoświadczony praktykant wyładowując na nich swoją złość za to, co się działo w trakcie meczu, więc nie pozostaje mi nic innego jak posypać głowę popiołem i powiedzieć przede wszystkim drużynie Przepraszam! Nie zmienia się sprawdzonego systemu, który dobrze funkcjonował od początku sezonu, dlatego biorę całą winę za porażkę na siebie. Nie mieliśmy dziś mocy, pomysłu ani środków żeby się przeciwstawić dobrze dysponowanemu zespołowi gospodarzy. Zagraliśmy słaby mecz i to się zdarza, ale z drugiej strony jeden mecz na dziesięć to jest bardzo dobra proporcja i mam nadzieję, że już mnie nie podkusi do robienia eksperymentów w myśl zasady, że lepsze jest wrogiem dobrego. Cały czas chodzę i mówię wściekły do siebie- taki stary a taki głupi - zakończył podsumowanie meczu zniesmaczony swoim postępowaniem i pomysłami trener Piotr Piecuch.

 

Daas Basket Hills Bielsko Biała - TS Wisła Kraków 93:73 (20:19,22:15,28:18,23:21)

 

Fotogaleria