Jest dobrze, ale rezerwy wciąż duże

W niedzielne przedpołudnie Kadeci Wisły rozegrali kolejny mecz ligowy a przeciwnikiem był tym razem zespół STSu Nowy Sącz.

Od początku do końca zawodów zespołem, który dyktował warunki na parkiecie była drużyna gospodarzy. Po pierwszej bardzo wysoko wygranej kwarcie trener Piecuch po raz kolejny dał szanse na wykazanie się rezerwowym i pomimo tego, że popełniali błędy chyba był zadowolony z ich postawy, bo każdy z dwunastki będącej w składzie dostała solidne minuty do wykazania się na parkiecie.

Tym razem zawodnicy z ławki zagrali tak jak tego oczekiwałem. Mamy jeszcze mnóstwo pracy do wykonania i pomimo, że w zespole panuje fala przeziębień i chorób a także jedna poważna kontuzja to pracujemy dalej. Chłopaki nie odpuszczają na treningach i to mnie bardzo cieszy. Wiem, że efekty przyjdą wcześniej czy później. Martwi mnie poważna kontuzja Olka Knapa i czekający go zabieg operacyjny. Zarówno ja jak i chłopaki z drużyny trzymamy kciuki i czekamy cierpliwie aż wróci do nas z powrotem. Będzie dobrze - podsumował trener Piotr Piecuch

 

TS Wisła Kraków - STK Nowy Sącz 116:47 (36:10, 25:14, 28:12, 27:11)