Granie w kratkę

Kwarta zła, kwarta dobra, kwarta bardzo dobra, kwarta zła - tak dziś (03.12.2017) przebiegał pojedynek w klasie kadetów pomiędzy Wisłą Kraków a MKS-em Gorlice.

Mecz rozpoczął się od prowadzenia gości i prawie przez całą pierwszą kwartę pachniało sensacją, bo wynik cały czas był na niekorzyść gospodarzy, którzy grali wolno i ospale. Dopiero zmiany w końcowych minutach i impuls, jaki dał drużynie dynamicznymi wejściami pod kosz Patryk Sztandarski pozwoliły wyjść Smokom na prowadzenie. Trochę lepsza druga kwarta i bardzo dobra trzecia dały bezpieczną przewagę ekipie z Reymonta i trener tradycyjnie dał pograć zmiennikom, co i tak nie zmieniło w znaczący sposób wyniku meczu.

Przed nami dwa kluczowe mecze z zespołami z Wieliczki i Tarnowa, dlatego nie mogę być zadowolony, szczególnie z tego, co pokazaliśmy w elemencie gry w obronie. Ilość szybkich ataków, na jaką moja drużyna pozwoliła przeciwnikom jest doprawdy zatrważająca. Nie pamiętam dawno takiej potyczki, w której pozwolilibyśmy tak niefrasobliwie i łatwo zdobywać punkty przeciwnikom na naszym parkiecie. W ataku były naprawdę niezłe momenty, ale dwa tygodnie, jakie pozostały nam do bardzo ważnego pojedynku na bardzo trudnym terenie w Wieliczce i ciężar gatunkowy tego meczu zmuszają mnie do tego, żeby pracować przede wszystkim nad obroną bez tego nie widzę najmniejszych szans na nawiązanie walki z czołowymi ekipami ligi - podsumował trener Piotr Piecuch

 

TS Wisła Kraków - MKS Gorlice  112:71 (25:21, 29:16, 37:15, 21:19)