Średnie granie.

Mecz z Koroną Kraków może i nie był jakoś dramatycznie słaby........

To co udało mi się w pracy z zespołem seniorskim niestety nie zdało egzaminu w drużynie kadetów, którą prowadzę. Dziesięć  dni wolnego i program przygotowany przez trenera Gizę na okres świąteczno-noworoczny niestety nie zrealizowało 90 procent mojej ekipy i na wtorkowym treningu tuż po Nowym Roku zastanawiałem się czy nie wezwać kilku karetek z tlenem bo po kilkunastu minutach zajęć drużyna była bliska zapaści lub wstrząsu anafilaktycznego. Cóż, jeszcze czeka nas mnóstwo pracy i rozmów uświadamiających znaczenie pracy indywidualnej nad sobą w kontekście odniesienia ewentualnego sukcesu. Nie mówię tego w formie pretensji, po prostu za wcześnie uwierzyłem w to, że moi podopieczni są świadomi tego czego chcą i co muszą robić, żeby czynić systematyczny postęp. Mecz z Koroną Kraków może i nie był jakoś dramatycznie słaby, ale widziałem w tym sezonie mój zespół w zdecydowanie lepszej dyspozycji. Wygraliśmy pewnie i zdecydowanie, jednak należy pamiętać, że przeciwnikiem była drużyna młodsza o rok a w niektórych przypadkach nawet o dwa lata. Były dobre momenty i w ataku i w obronie, ale sam styl i sposób grania pozostawiał wiele do życzenia. Musimy zrobić krok lub dwa w tył, czyli wrócić do fundamentów ataku i obrony, żeby zrobić kolejnych kilka kroków do przodu. Od bardzo dobrego meczu z Unią Tarnów niestety zjeżdżamy w dół i powrót do ciężkiej i wytężonej pracy jest jedyną metodą i szansą na powrót do dyspozycji na jaką stać moją drużynę - podsumował mecz w lidze kadeta A z drużyną Korony Kraków trener Piotr Piecuch

 

TS Wisła Kraków - KS Korona Kraków 85 : 56 (24:13, 18:15, 27:11, 16:17)