Wynik lepszy niż gra

Hala w Dąbrowie Górniczej oraz drużyna, która aktualnie gra w drugiej lidze od trzech sezonów są dla koszykarzy Wisły wyjątkowo trudnym terenem oraz przeciwnikiem.

Ostatnie dwa mecze kończyły się minimalnymi porażkami, w tym ten z poprzedniego sezonu po dogrywce, a przecież jeszcze na początku czwartej kwarty chłopcy z Reymonta prowadzili różnicą 14 punktów. Nie inaczej było i we wtorkowy (06.02) wieczór, ale po kolei. Dzień nietypowy dla rozgrywek, ale zbliżające się w najbliższy weekend (08-10.02) półfinały Mistrzostw Polski Juniorów Starszych U-20, w których występują zawodnicy obu ekip były właśnie tego przyczyną. Osłabiony absencją dwóch podstawowych zawodników zespół gospodarzy od początku zawodów dał jasny sygnał, że nie boi się ani trochę faworyta i grał bardzo dobrze, walcząc skutecznie na tablicach w ataku a także wywierał presję na Wiślakach agresywną obroną na całym boisku. Mecz był bardzo wyrównany i raz jedna a raz druga drużyna była na prowadzeniu, ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 47: 44 dla Wisły. Bardzo dobrze Smoki weszły w drugie dwadzieścia minut szybko odskakując na bezpieczny dystans najpierw 10 a niedługo potem nawet 16 punktów i można powiedzieć, że tradycyjnie jak to w meczach z Dąbrową "zaczęło się";. Dwie, trzy akcje w ataku rozegrane bez głowy, trzy straty, brak powrotu do obrony skutkujący łatwymi punktami po kontrach Dąbrowy i wściekły trener Piecuch wziął czas przy wyniku 70:67 w czwartej minucie ostatniej kwarty. Potem już tylko nerwy i na tablicy minuta po minucie ciągłe prowadzenie gości z Krakowa 76:72, 80:76, 85:83 i 89:83 na niecała minutę przed końcem zawodów. Czas dla trenera Wieczorka z Dąbrowy i po aucie zza linii końcowej celna trójka przez ręce skutecznie ukłuta przez Majchrowskiego. Faul na Kubie Żaczek, jeden skutecznie wykonany rzut wolny i najniższy na boisku Adam Skiba na 1,6 sek. przed końcem rzuca przez ręce Jakuba Żaczka kolejną trójkę. Na szczęście wszystko zakończyło się po myśli gości, ale jak to jednym słowem stwierdził trener Piecuch tuż po meczu podsumowując to, co działo się w ostatniej kwarcie - MASAKRA.

Zwycięskiego zespołu się nie sądzi i najważniejsze są dwa punkty. Wiedzieliśmy wszyscy, że ten teren i zespół nam wyjątkowo nie leży i to się potwierdziło. Ekipa trenera Wieczorka gra bardzo fajny basket i mecz, pomimo tego, że nerwowy z perspektywy trenerów i kibiców, to bardzo ciekawy, jeśli chodzi o aspekty koszykarskiego rzemiosła. Przed moim zespołem trzy mecze prawdy kolejno z Jaworznem na wyjeździe, Bielskiem u siebie i wyjazdowe z liderem AGH. Przypominam, że z dwoma ostatnimi wymienionymi ekipami przegraliśmy w pierwszej rundzie kolejno 20 oraz 24 punktami. To będzie prawdziwy egzamin dla mojej drużyny. Podtrzymaliśmy dobrą passę i serię zwycięstw, teraz czas przekonać się, na co naprawdę nas stać. Dziękuję i gratuluję chłopakom a razem z nimi i moim asystentem Szymonem Czepiec dziękujemy naszym wiernym kibicom…. Biedni, niektórzy narzekali na problemy sercowe po tym, co im ostatnio fundujemy podczas kolejnych potyczek - podsumował mimo wszystko zadowolony trener Piotr Piecuch

 

MKS II Dąbrowa Górnicza - TS Wisła Kraków 89:90 (22:24, 22:23, 16:21, 29:22) 

FOTOGALERIA