Jeszcze na szoku

Jeszcze moi chłopcy nie otrząsnęli się chyba po wydarzeniach w Kielcach i skandalu......

...........jaki zafundował wszystkim szpital w Prokocimiu trzymając chłopaka ze złamanymi kośćmi ręki aż do wtorkowego popołudnia, żeby dopiero po interwencji rodzica łaskawie dokonać operacji. Nóż się w kieszeni otwiera a na usta cisną się słowa w żaden sposób nienadające się do druku, najważniejsze, że Marcin jest już po wszystkim i może spokojnie odpoczywać a chłopaki z zespołu już mają zaplanowaną i zorganizowaną pomoc w nauce, którą na razie będzie musiał odbywać w domu. To dowód na to, że mam drużynę, może nie najwyższą w Polsce, może nie koszykarską, ale znaczenie słowa "drużyna" to coś więcej niż tylko trening i mecz. To coś, co wykracza poza boisko i halę. Mogę się czepiać i to robię do wielu spraw związanych z basketem, ale za postawę w tym trudnym dla wszystkich momencie jestem z moich chłopaków po prostu dumny.

W czwartek (25.10) podejmowaliśmy zespół z Oświęcimia i potraktowaliśmy te zawody, jako etap przygotowania do ważnego meczu, jaki w niedzielę rozegramy z ekipą MUKS Unii Tarnów. Drużyna z Oświęcimia postawiła nam trudne warunki i ambitnie walczyła przez całe 40 minut a my próbowaliśmy różnych wariantów gry w obronie i nowych ustawień w kontekście perspektywy długiej nieobecności Marcina. Były dobre i słabsze momenty, ale jestem przekonany, że w niedzielę wyjdzie bardzo skoncentrowany i zmobilizowany zespół, po ważne zwycięstwo- z dedykacją dla MIODZIA" - to podsumowanie trenera Piotra Piecucha

 

TS Wisła Kraków - KS UKS Kadet Oświęcim 79:49 (21:9, 14:11, 26:11, 18:18)