Porażka po dobrej walce

Niestety po raz drugi na przestrzeni tygodnia czasu przyszło drugoligowej drużynie Wawelskich Smoków zaznać goryczy porażki w meczu rozgrywanym na własnym parkiecie.

Zespół ostatnio nęka plaga kontuzji, chorób i drobnych urazów jednak przez prawie trzy kwarty sobotniego (10.11) pojedynku z faworyzowaną ekipą z Bytomia toczył wyrównany bój. Pierwsza połowa wyrównana, ale na minimalnym prowadzeniu byli Wiślacy, którzy podjęli walkę szczególnie w strefie podkoszowej, choć centymetry i parametry wagowe zdecydowanie były po stronie ekipy gości. Niestety w połowie trzeciej kwarty kontuzji doznał Jan Rerak, a dodatkowo gospodarze popełnili kilka strat z rzędu, które na punkty zamieniała ekipa z Bytomia i gra Wisły posypała się kompletnie. Brak wysokich i utrata sił była szczególnie widoczna w ostatnich 10 minutach pojedynku, kiedy to drużyna gości zdobyła większość punktów z "pomalowanego";

Wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku, choć muszę przyznać, że patrząc na dzisiejszy potencjał obu zespołów, szczególnie na pozycjach 4-5 oraz splot wydarzeń losowych, jakie nastąpiły w mojej ekipie w ostatnich tygodniach porażka nie jest zaskoczeniem. Jednak, jeśli tydzień temu byłem zły za pewne aspekty szczególnie w sferze mentalnej tak dziś pomimo wysokiej porażki nie mogę odmówić chłopakom determinacji i walki. Jest to nie wątpliwie bardzo dla nas trudny moment sezonu i teraz będę mógł zobaczyć jak silną mam drużynę. Czy będzie się potrafiła pozbierać po dwóch nokdaunach, stanąć twardo na nogach i walczyć dalej. - podsumował trener Piotr Piecuch

 

TS Wisła Kraków - KK Polonia Bytom 63:89 (22:19, 18:18, 13:21, 10:31)

 

fotogaleria